O przyjaźni

Autor: Mario | 4 Kwiecień 2012

Tym razem nie będzie miło.
Fajnie słyszy się o sukcesach, słonecznych wyjazdach, zabawie we wspinanie, ogólnie gdy wszyscy są uśmiechnięci i cool /czy to słowo jest jeszcze w modzie – w każdym razie musi być coś z angielska/.
Ale życie nie składa się tylko z chwil szczęścia, bywają też gorsze i znacznie gorsze chwile.
Zabiegani w codzienności i oczekując sukcesów i radości nie chcemy dopuszczać do siebie złych wiadomości.
Przyjaciół poznaje się w biedzie, nie od dziś to wiadomo. Cóż warte są uśmiechy i miłe słowa, gdy ich autorzy w trudnych chwilach znikają.
W ostatnich “Górach” autor legendarnego już “Miejsca przy stole”, podaje przesłanie dla młodych, aby bardziej cenili przyjaźń, niż sukcesy. “Niech w sercu porównują, co bardziej boli : utrata przyjaciela, czy kapitulacja w starciu z górą.”
Kiedy zaledwie trzydziestokilkuletni, nieodżałowany wspinacz ze Śląska, w ub. roku umierał na naszych oczach,  ze łzami opowiadał o tym jak  ”koledzy” i “przyjaciele” odsunęli się od niego, bo już do niczego nie był im potrzebny. Wkrótce zmarł, a pomoc środowiska była znikoma.
Zapewne przyjemniejsze jest obejrzenie kolejnego filmiku z przejścia 9 a+/b /szczerze mówiąc zawsze bardziej wolałem obejrzeć kogoś bliskiego w akcji /, niż dzielenie się czyimś tragicznym losem . No może gdyby był to film o kimś wymyślonym, zebrałby publikę,  przecież czyjaś tragedia może być świetnym scenariuszem do filmu. Nie zapomnijmy jednak, że dotknąć może ona każdego z nas.
Życie weryfikuje poglądy, przyjaźnie, wartości i pokazuje w świetle jupiterów, jakim kto jest człowiekiem.
Kiedy jesteśmy zdrowi, silni i szczęśliwi, przyjaciele nie są nam niezbędni, jak w chwilach słabości i choroby.
Wartość człowieka nie tyle zależy od osiągnięć w życiu osobistym, wykształcenia, poziomu wspinania, umiejętności wysłowienia się, wiedzy, ładnej buzi, co od postawy w życiu wobec innych.
Nikt nie ma  monopolu na prawdę i rację, ale zasadnicze wartości są ustalone i nie wolno ich niszczyć.
Co mnie skłoniło do tak smutnych refleksji – ubiegłoroczne doświadczenia, chłód i egocentryzm, panujący w kaliskim środowisku. Przejechałem się na twierdzeniu i jego realizacji, że nasze mikre środowisko pasjonatów gór powinno się łączyć a nie dzielić /patrz drugi komentarz do http://www.alpamayo.com.pl/index.php/2009/12/eiger/.
Na nic zda się kiwanie głowami, gdy dalej robi się to co dotychczas i czeka aż inni się zmienią. Jeśli nawet nie chce być się w jednym klubie – jak to ma na ogół miejsce w miastach z górską lub wspinaczkową tradycją, to niech na bok idą uprzedzenia, złośliwości i pozostanie wzajemny szacunek do siebie. Szanujemy innych, nawet nieznajomych spotkanych w skałach, a czy też siebie nawzajem ?
Pod rozwagę zacytuję Mariana Sokołowskiego, wybitnego taternika, współtwórcę nowożytnego taternictwa, który już w 1925 r dostrzegał pułapkę jaką niesie sklasyfikowanie naszej pasji jako sportu:
“Ujemne strony w taternictwie, jak zresztą w każdem poczynaniu ludzkiem, mają swe źródło w przesadnej chęci współzawodnictwa z innymi ludźmi, a co za tym idzie, chęci wyróżnienia się i uznania, pociągającej często za sobą zawiści, kłamstwa i podstępy”.

Kolejne lata i doświadczenia pokazały,  że słowa te były jak najbardziej prorocze…

Mario

17 Comments so far ↓

  1. Mlecz mówi:

    Mario,
    jak noga?

  2. Mario mówi:

    zagadka Sfinksa:
    Co to za zwierzę obdarzone głosem, które z rana chodzi na czworakach, w południe na dwóch nogach, a wieczorem na trzech??

  3. Mario mówi:

    Mletschu ogólnie nastał czas ładowania antagonistów, dzięx Tobie i Pacie za niezawodną pomoc.
    k/wa może to rzeczywiście laleczka voodoo działa…

  4. Mlecz mówi:

    To zwierze to Mario, ale teraz chodzi na czterech, za 40 lat, kiedy przyjdzie wieczór, będzie chodzić na trzech

  5. Marta mówi:

    Tu Marta przesyłam pozdrowionka i życzenia szybkiego powrotu na ściany ścian. Przykro mi że to stało sie pod naszym dachem. Bo czujemy sie odpowiedzialni. Łukasz powinien w ramach przeprosin rozpisać ci program naprawczy czyli jak poprowadzić 6.6 w weekend.
    W razie dłuższej przerwy możemy razem podziwiać uroki skał przy kawie i lampce dobrego wina.

  6. Mario mówi:

    o… kochany Martuś, spoko wiadomo, Mario nieokrzesany jest, myślę że nie raz dopakujemy jeszcze razem, wina nam brakuje, w bułę zapodamy nie raz – do mdłości…

  7. Krisss mówi:

    Mario ! wracaj do zdrowia :) niechaj chwilowa niedyspozycja zaowocuje mega dopakiem antagonistycznym i mocowym, co by z tego wszystkiego niedobrego na dobre jeszcze wyszło :) )) Co do rozważań i dyskusji, zawsze uważałem, że współzawodnictwo w sporcie, to nie do końca coś dobrego. Synonimami jego są “ryzwalizacja” , “konflikt” , oraz “walka” (wg. słowników synonimów w internecie). Jedynym pozytywnym skutkiem tego zjawiska jest :) ciągłe podnoszenie poprzeczki, popychania współzawodników dalej i dalej, poza granice swoich możliwości :) (niestety cena za to bywa bardzo wysoka, czasami nawet najwyższa z możliwych, a ponoszą ją nie tylko “przegrani” , co dziwniejsze równie często “wygrani”). Ważne jest aby zachować zasady “zdrowej rywalizacji” i stronić od tej drugiej, niestety granica pomiędzy obiema… jest dość cienka, niczym pajęcza nić, i zwykle zostaje ona zacierana. Także czy warto? wg. mnie nie.

  8. Mario mówi:

    dzięki Kriss za te słowa, podobnie jak jesienią, dodają one mnóstwo siły

  9. Mario mówi:

    wczora psyche przetrzepała siostra z garnkiem gipsu, generalnie chciała kulawa noga w gips załadować, dzięki Pata za prześwięcenie tej zjawy

  10. sneik mówi:

    Dobrze Mario prawisz sporo racji w tym co piszesz bo człek na obczyznie poodziera sie tu i ówdzie i ani sie nie obejży a powróci do korzeni ,miło Cie tu znowu słyszec:)bo ja już sądziłem ze nie bede sie miał kogo spytać “czy są tam jakieś klamy” i z tego tytułu odwiesiłem buty na kołku.

    Ps.Nie znam wierniejszego przyjaciela od czworonoga machającego kitą.

  11. sneik mówi:

    aaaa.. i jeszcze jedno, Nie cyfra zdobi człowieka ;)

  12. Mario mówi:

    Snake wracaj, wkrótce mam nadzieję doprowadzę się do stanu używalności, wyskoczymy na jakiś kuminek /za blokiem/, adekwatny do mojego stanu przypaku

  13. sneik mówi:

    Mój stan przypaku jest na poziomie kamieniołomu w Sulovie:)

  14. Mario mówi:

    droga na kamienio nie była łatwa, bo oprócz chwytów, które wyciagało się niczym książki z szafy, kości i taśmy wypadały razem z chwytami

  15. sneik mówi:

    Ha to fakt nie było łatwo ja bym to nazwał ruchome schody ,lecz Mario jak sięgne pamiecią ja tam zawsze w zanadrzu mam dla Ciebie jakąś niespodzianke w postacji latającej kości lub expresa:)

  16. Mario mówi:

    pamiętam cios w głowę expresem “salewa”, czego bym nie oddał żeby jeszcze raz nim dostać, zamiast siedzieć przed tv, albo czytać Mletsch książki…

  17. sneik mówi:

    Tak .tak expresy salewa swego czasu stały sie skutecznym narzędziem’”wybierania psychy”do tego stopnia iz znany nam Team po pierwszych oględzinach zrezygnował na jakis czas z łojenia.Więc Mario cios w głowe przy tym to spacer po bulwarze:)

Dodaj komentarz