Kiedy prawdziwi łojanci, pokonywali kolejne hardcorowe drogi fotografowani przez paparazzi , Juli, Mlecz i ja pojechaliśmy zdobywać kolejne góry u chłopa za stodołą. Ponieważ w nazwie Klubu mamy słowo “Górski” a nie “wspinaczkowy” to wzięliśmy nasze górskie rowery, pojechaliśmy w Góry Bystrzyckie i w Góry Orlickie by kontynuować projekt Korony Gór Polski i Grań Polskich Gór.
Na start wybraliśmy Duszniki Zdrój, mieścinę o tej porze roku urokliwą, a we wczesnych godzinach rannych cichą i przytulną. Wystartowaliśmy szlakiem czerwonym, by po karkołomnych podjazdach gorącym asfaltem, między korzeniami i piekącymi dotkliwie pokrzywami zdobyć pierwszy ze szczytów Orlicę 1084m n.p.m. (Góry Orlickie). Następnie ostry zjazd pomiędzy paprociami i stromą drogą do Zieleńca osiągając na zjeździe prędkość 54km/h na małą przekąskę. Po reście ruszyliśmy w kierunku kolejnego pasma górskiego na przemian zjeżdżając i mozolnie pnąc się w górę. Powrotna droga wróżyła ciężką orkę. Nie zwlekając z coraz mniejszymi rezerwami siły robiliśmy kolejne pętle w poszukiwaniu kolejnego szczytu Jagodna 977m n.p.m., aby w końcu po osiągnięciu upragnionego plateau zregenerować mocno sponiewierane mięśnie. Nadszedł trudny czas powrotu odpychany przez wszystkich. Wizja kilkunastokilometrowego podjazdu w pełnym słońcu na rezerwie energetycznej przerażała nas (Mlecza zagrzewała do walki). Uratował nas starszy siwy pan, który wskazał nam skrót przez las omijający Zieleniec. Początkowo wahając się i rozpatrując czy aby na pewno, ruszyliśmy w nieznane. Jedni powiedzą złoty los inni Anioł, oszczędził nam mordęgi a dał pełną satysfakcję z jazdy Dusznicką Drogą. Dobry czas pozwolił Julemu dokonać obywatelskiego obowiązku (do końca z zasadami). Na parkingu licznik pokazywał 71km, czas efektywnego pedałowania 5h 32min, czas wyjazdu 9h. W naszych zmęczonych głowach brzmiała tylko już piosenka SDM-u, którą chciało się sparafrazować:
Anioły są takie ciche zwłaszcza te na wyprawach,
Gdy spotkasz takiego w górach wiele z nim nie pogadasz,
Najwyżej na ucho Ci powie, gdy będzie w dobrym humorze
Że skrzydła nosi w plecaku nawet przy dobrej pogodzie…
Pata
wyniki godne podziwu, więc Patho niepotrzebnie urabiasz teorię, że w górach nie trrza się wspinać. Dla pożontku by nie dyskutować za długo cytuję par. 5 statutu “Alpamayo”:
Celem klubu jest ułatwienie swoim członkom rozwijania działalności w zakresie wszelkiego rodzaju aktywności fizycznej związanej z terenem górskim. Szczególnie w zakresie wszystkich sportów wymagających umiejętności wspinaczkowych.
Uhaha
Mario popatrz na mój wpis tak troszkę przez palce i z przymrużeniem oka, nawet nie przeszła mi przez myśl “teoria” o której piszesz…najważniejsze we wspinaniu, chodzeniu po górach, jeździe na nartach czy na rowerach jest partnerstwo i to z kim jedziesz na rowery , z kim wiążesz sie liną…reszta to “dopełnienie”…
Tys prowda, ja ta na natra i rowera nie jezdze, lina wiąza sia tera z fajnymi tyko chłopokami i paniami, temi co chcom, a to dopełninie je wazne dla mnia jak choinka
no i szafa gra… uśmiechnij się Mario:)
e nie chce kto z was połączyc wspinania, zeglowania, kajaków morskich i leżenia plackiem na plaży jak bedzie za gorąco by co innego robić, znalazłem takie miejsce i hce zobaczyć “ziemię obiecaną”
zamieniam sie w sluch… tzn pisz dalej!!!
Lukashenko gdzie się wybierasz?
1.Kiedyś lubiłem kajaki, ale jak mnie pogonił statek z napisem “Strażnik 1″ i zadać z kajakiem w kszaki musiec, odtont już nihuhu.
2.Plaza egipt piramidy = kaszana porazenie słonce
3.kalymnos jedziesz?
4.zeglarka kiedys strzepała mi psyche wiatr kłat łutkie
Imponujesz mi Mario, pelen szacun nie wiedzialem,ze tyle rzeczy robiles…lukaszenko gdzie sie wzbierasz?
wspinanie rano i wieczór jak paciorek, potem relax plaża, kajaki
a tak poważnie myślimy o Hvarze czekam na potwierdzenie rezerwacji w cliffbas u Mira wspinanie na plaży DWS-y kurna jak nie spróbować, jeśli nie tam to paklenica tyż fajnie
Chorwacja…w zeszłym roku zjechaliśmy z północy na południe, potencjał wspinaczkowy ogromny, w Paklenicy we wrześniu bardzo dużo osób, camp nad samym morzem, ale dość ciepło!!! kiedy chcielibyście jechać??? bo latem gorąco tam będzie,ale…
Patha barobiles se smaki
, tyz beziesz mial cieplo jak znowu nakrecisz z tatrami
Mario u mnie słowo droższe od pieniędzy…tak jak pisałem mam tydzień urlopu w sierpniu,chce jechać w Tatry, będę raczej kibicem i pochodzę sobie trekingowo, gdyż nie wspinałem się już długo i byłbym raczej zagrożeniem niż partnerem wspinaczkowym, ale pomysł Łukaszenki jest super więc jakby podał konkrety to kto wie…ale jakoś umilkł?
sorki ale dłubałem w necie za informacjami, wszystko wskazuje na to ze się pakujemy i w poniedziałek tniemy na hvar cel – cliffbas Miro Steca plaża, dws-y i sporo wspinania ale tylko rano i wieczorem, w dzień plaża żagle, zobaczymy co to bedzie, w drodze powrotnej Paklenica
a
– jak mnie dobierzecie do teamu,
a w sierpniu tatry
Pathhh skąd weźmiesz czas na realizację tych wszystkich pomysłów,rzucasz robote?
szybki termin, w poniedziałek hmm…nie rzucam pracy tylko wybieram urlop:)
Spox Lukashenko wspin czy trek, bo wtedy inny kierownik…