W wielkanocny poranek, przed śniadaniem, kiedy słońce dopiero zamierzało wschodzić, ekipa w składzie: Juli, Patagonia i Mlecz, wyposażona w rowery, ruszyła na podbój potencjału łojanckiego wielkiego głazu w Gołuchowie.
Okazuje się, że ten leżący w zasięgu ręki kamlot może oferować wielki potencjał bulderowy. Kiedy spojrzymy na niego od strony drogi dostrzegamy niewielką ryskę i półeczkę na wysokości powyżej pasa. Zadanie z ryski na półeczkę, z ewentualnym wyparciem, może okazać się nie lada problemem. A to tylko jedna z wielu możliwości. Co więcej, wbrew obawom, znaczna część podłoża wokół głazu jest sucha, więc już o tej porze można zacząć bulderowanie.
Kto będzie autorem pierwszego przejścia bulderowego w Gołuchowie, kto je powtórzy? Jakie będą jego trudności?
Mlecz
SPOKS chłopaki wieki temu tam łoiłem jeszcze, jak ścianki nie znałem – w pepegach chyba.
Zrobiłem tam 3 drogi: wejściówka jest najłatwiejsza przez dużą półę tam skradanie dół, jeszcze z prawej i z tyłu trochę trudniej. Musiały być łatwe, skoro poszły po kilku próbach. Ale może coś tam odpadło, trzeba ponownie spróbować jest to pomysł, więc crashe i do dzieła
To mi się podoba. Kiedy jedziemy?
Kamień wydaje się mieć wielki potencjał. Poza wspomnianym przez Ciebie wejściem zdaje się być jeszcze więcej dużo trudniejszych możliwości.
Nic nie mówię, ale jutro lampa w Częstochoiwie!!!!!
No hey już jestem, właśnie skończyłem jeść, było terz wino.
Do Gołuchowa wybierzemy się niebawem, szkoda tey lampy w Czewie jutro dyngus więc trzeba świętować
Dzięks Mleczu za 2 nowe zdjęcia Kieżmara w galerii Tatry, zrobione z lanowki na Łomnicę, autorem jest Marek Salwerowicz, co ciekawe w dniu naszego ubiegłorocznego wspinu z Julim Wielkim Zacięciem
Widzę, że wina było durzo i było smaczne.Pozazdrościć!