Kiedy lekkie ochłodzenie zagoniło skałkowców na panel, “Zimowe Miśki?” reaktywowały projekt “Korony”. W ostatni weekend 17/18.10.09 padło na Babią Górę tzw. Diablaka (przez Julego Diablicą,ale czemu?) 1725m.n.p.m.. Z powodu znacznych ograniczeń czasowych do Zawoji dotarliśmy po godz 17 w sobotę. Chodzenie w nocy ,w śniegu powyżej kolan po Beskidzie nastręcza pewne problemy, dlatego do schroniska Markowe Szczawiny dotarliśmy o godz 21 przy akompaniamencie kwików beskidzkich dzików. Atak szczytowy rozpoczął się o godz 6 rano. Z Markowych Szczawin podeszliśmy na Przełęcz Lipnicką(Krowiarki 1h30min), skąd w czasie 2h 45 min weszliśmy na Diablaka. Całe szczęście w górach nie ma jeszcze fotoradarów i policji bo Juli nie wypłaciłby się za prędkość. Dzięki spotkanej trójce nieznajomych, którzy na Babią przyszli z Krakowa zatrzymaliśmy się na szczycie. Inaczej przy tej prędkości i, we mgle i w śniegu przebieglibyśmy cały Beskid nie wiedząc o tym. Jak widać Julego trening zdaje egzamin. Ja forsowne wejście przepłaciłem punkcją kolana w poniedziałek(zeszło 2,5 strzykawki płynu stawowego).
Podsumowując bawiliśmy się przednie,kolejny szczyt w trudnych warunkach. Miejmy nadzieje, że kolejny wyjazd zaszczycą pozostali członkowie KKG Alpamayo?
Patagonia
Przesadziłeś z tą prędkością. Wejście na “Diablicę” z Przełęczy Lipnickej według znaków zajmuje 2,5h.
Wracaj szybko do zdrowia!
hej “zimowe miśki”, przy akompaniamencie kwików beskidzkich dzików, Juli pomylił koronę z prometeo
Gdyby to były beskidzkie odyńce przejscie co najwyzej zabrało by wam 15min:)w Zawoi co roku rozgrywana jest gonitwa Husky Expres moze to ujadanie Siberianów:)a tak przy okazji kiedy nastapi atak na Łysice?chiałbym jeśli można zabrać Akiego jest w warunkach zimowych nie do zajechania no i oczywiście nie cierpi dzików:),
Sneiku, odpowiedź na twoje pytanie zna tylko kierownik wyprawy rodem z Patagonii.
Przecie na Łysicy już byliście
Tak, ale bez Sneika się nie liczy.
Mario sie podśmiechuje,ale kontroluje jakie szczyty zdobyte a jakie nie…czyzby skryty kibic???
Pewno ma w pokoju mapkę z wbitymi szpilkami i przewiduje nasz następny ruch
Hej wiem że nie byliście w Kobylej a tam najwyższy szczyt naszej krainy…
ja bylem…solo:)